Ochrona ptaków wodnych

Mimo bezpieczeństwa, jakie w warunkach naturalnych znaj­dują zwierzęta żyjące nad wodami, nie należy sądzić, że byt ich jest na wieki zabezpieczony. W rzeczywistości sprawa przedstawia się znacznie gorzej. Od pewnego czasu ptactwo wodne szybko zanika i z wielu względów jest bardziej zagrożone niż np. ptaki leśne. Warunki bytu ptaków wodnych stale się pogarszają.ochrona ptaków wodnychNiegdyś kraj nasz pokrywały bagna, które dopiero stopniowo osuszył człowiek mozolną pracą, zyskując w ten sposób cenną ziemię orną. Ten początkowo korzystny proces osuszania terenu przekroczył jednak zamierzony cel i doprowadził do zbytniego przesuszenia kraju. Poziom wód nadal stale się obniża i tam, gdzie niedawno istniały rybne jeziora oraz bagna, rośnie kwaśna trawa, a rośliny uprawne na okolicznych polach, trawy na łąkach i drzewa w lasach zaczynają usychać z braku wody gruntowej. Ptactwo wodne traci zatem warunki bytu. Liczba dzikich gęsi, kaczek, łabędzi, kulików, bekasów, a nawet bocianów gwałtownie się zmniejsza i w wielu okolicach ptaki wodne i błotne wyginęły doszczętnie. Gdyby proces ten miał postępować dalej, nie mieli­byśmy wkrótce gatunków, które jeszcze niedawno były pospolite.

Na szczęście poznaliśmy już fatalne skutki przesuszenia kraju i obecnie przystępujemy do ponownego nawadniania. Two­rzy się nawet sztuczne jeziora, olbrzymie zbiorniki wodne i ka­nały, które mają doprowadzać wodę na tereny przesuszone.

Wiele gatunków ptactwa wodnego, jak kaczki, gęsi i bekasy, należy do zwierzyny łownej. Odstrzał ich dozwolony jest według ustawy łowieckiej jedynie w pewnym, ściśle określonym czasie. W porze lęgowej w ogóle nie wolno na nie polować. Natomiast wszystkie inne gatunki, nie zaliczane do zwierzyny łownej, mają w Polsce ochronę przez cały rok na podstawie rozporządzenia Ministra Leśnictwa z dnia 4 listopada 1952 r. dotyczącego gatunkowej ochrony zwierząt.

Niestety, myśliwi tępili do niedawna niektóre ptaki zbyt nie- oględnie. Jak wykazało obrączkowanie, przeszło ‘AU wszystkich kaczek ginie na polowaniu, gdyż poluje się na nie nie tylko na miejscu wylęgowym, po – wyprowadzeniu młodych, lecz również, na przelotach i w miejscach zimowania. W niektórych krajach zachodniej Europy, jak np. na wybrzeżach Holandii, gdzie kaczki w jesieni gromadzą się w olbrzymie stada, polowano na nie za pomocą specjalnych armat, które nabijano śrutem. W ten sposób jednym strzałem zabijano, a co gorsze raniono setki ptaków. Oczywiście, nawet to, że kaczka wyprowadza rocznie do kilkunastu młodych, nie może wyrównać tak wielkiego ubytku.

Również kormorany tępi się nadmiernie ze względu na to, że rzekomo wyrządzają szkodę w rybołówstwie. Stały się one już tak rzadkie, że gnieżdżą się jedynie w kilku miejscach na Mazu­rach, Pomorzu i w województwie poznańskim. Obecnie kormorany są u nas pod ochroną, a na miejscach lęgowych stworzono dla nich specjalne rezerwaty. Ochrona ta jednak niewiele pomaga, gdyż poza granicami Polski bywają tępione przez cały rok, gdziekolwiek się pokażą.

Z czterech młodych kormoranów, które w r. 1952 zaobrącz­kowano na Pomorzu pod Przechlewem, zostały do r. 1954 zabite aż trzy: jeden na wybrzeżu bałtyckim na wyspie Rugii, jeden we Francji i jeden na Korsyce na Morzu Śródziemnym. Nie wiadomo jednak, czy czwarty z nich jeszcze żyje. Nie należy sądzić, że tylko te cztery kormorany prześladowało wyjątkowe nieszczęście. Podobny los spotyka wszystkie inne. Ponieważ kor­moran może rozmnażać się dopiero w czwartym roku życia, prawie wszystkie młode giną, zanim mogą się gnieździć.

Przy tak znacznych stratach kaczki i kormorany nie utrzy­mają się u nas mimo ochrony na miejscach lęgowych i w okresie wodzenia piskląt. Musimy wziąć pod uwagę, że ptaki te nie tylko w człowieku mają wroga i że giną również z innych, naturalnych przyczyn.

Niestety, rybacy są często wrogo nastawieni do ptaków wod­nych i posądzają je o wyrządzanie szkód w rybołówstwie. Zazna­czyć wypada, że olbrzymia większość gatunków żywi się roślinami wodnymi lub drobnymi, dla człowieka zupełnie obojętnymi zwie­rzętami i żadnych szkód nie wyrządza. Nawet perkozy, które jedzą ryby, nie są szkodnikami, gdyż łowią głównie ukleje i płotki, a właśnie tych drobnych i bezwartościowych ryb jest w naszych wodach za wiele. Tępieniem uklei i płotek wyświadczają perkozy rybołówstwu przysługę, a nie szkodę, gdyż ryby te są konku­rencją dla cennych gatunków, którym zabierają pożywienie lub niszczą ich ikrę.

Comments are closed.